Moje paranormalne doświadczenie!!

Dodano 3 listopada 2016, w Bez kategorii, przez marsylia

Dwa dni temu miałam dodać straszną historie, moje przeżycie paranormalne. Nie dodałam go wcześniej bo było już późno, jakbym to miała sobie dokładnie przypomnieć o tej porze to nie mogłabym spać w nocy, ale nie ważne ;D

Było to rok temu. Mama wysłała mnie do babci po list. Było już dość późno, ale nie było całkowitej ciemności. Już zaczęłam się szykować, słuchawki do uszu i ciśniemy. Pod drzwi wejściowe do domu mojej babci prowadzi długi podjazd, lekko pod górę. Dochodzę do łuku podjazdu ( stamtąd jest widok już na schody do domu i ogólnie na podwórze. Patrzę, nad schodami świeci się światło, a przy schodach ktoś stoi. Tak stoję przez moment i patrzę kto to jest. Dodam, że w tym samym domu mieszka jeszcze mój kuzyn, moja ciocia i wujek. Przyglądam się i zastanawiam się, czy to może wujek albo kuzyn. Ta postać miała praktycznie identyczny wzrost. Nie widziałam jej twarzy, stała do mnie bokiem i nie widzę dokładnie rysów  twarzy.Postać też była, od góry do dołu mleczna. Tak na początku myślałam, że to przez światło, ale bez  przesady. Idąc zawsze wydaje się jakiś odgłos, tym bardziej mnie to zdziwiło, bo zazwyczaj jak ktoś idzie to się spogląda w stronę tej osoby, a tu żadnej reakcji. Gdyby to był mój wujek to reakcja byłaby natychmiastowa  tak samo w przypadku kuzyna. Postanowiłam, że sama się odezwę. Podeszłam jeszcze ze dwa lub trzy kroki i powiedziałam „Hej” Tak przyjaźnie, normalnie jak się z kimś wita, a nie tak na żywca”HEJ !” Postać się odwróciła twarzą do mnie, z powrotem w stronę schodów i ruszyła wprost na nie. Nie widziałam twarzy, tzn twarz była, ale nie miała konkretnych rysów, nie było widać linij ust, oczu czy nosa. Ostro się zdziwiłam i zdruzgotałam prawdę mówiąc. No ale, ruszyłam w stronę schodów patrzę, na schodach obok schodów nikogo nie ma. Przy drzwiach wejściowych jest tam taki mały taras. Za nim jest mini ogródek a jeszcze dalej wnęka i w tej wnęce okno do pokoju mojej babci. Wszędzie się rozejrzałam, zajrzałam pod okno za ogródek, za taras. Nic. Nikogo nie ma. Stwierdziłam, że wejdę już do domu. Gdy już weszłam spojrzałam na drzwi, wszystkie były zamknięte. Pomyślałam, olać to! Przy okazji nie wspomniałam o tym babci, ani nawet mamie jak przyszłam już do domu. Jakoś po drodzę do domu odpłynęłam i przestałam nawet  myśleć  o tym co się odjebało na moich oczach ;D Mija kilka dni, nie wiem czy czasem nie ponad tydzień, ale nie ważne. W końcu przyszła do nas babcia w odwiedziny. W tym momencie przypomniała mi się ta sytuacja. Spytałam jej czy jak byłam u niej ostatnio to ktoś wychodził z domu. Moja babcia, raczej o takiej rzeczy by wiedziała, bo ma okno w takim miejscu, że wszystko mniej więcej widać. Mówiła też, że nie słyszała dźwięku otwieranych drzwi. Nie wiem czy to było przed przyjściem babci czy po tym jak poszła, ale zaczęłam nad tym myśleć. Stwierdziłam, że coś było nie tak, bardzo nie tak. Na miejscu nie rozkminiałam o tym co się dzieję, nie wiem nawet dlaczego. Wypisze kilka rzeczy które, dopiero w domu wydały mi się dziwne i nienaturalne.

1. Postać.   Gdyby to był ktoś z mojej „żywej’ rodziny, to widać byłoby rysy twarzy kolor ubrań, wszystko. Wiadomo…nie raz widziałam kogoś w półmroku i dostrzegłam w co jest obrany. W tym przypadku, jak napisałam wcześniej. Postać była mleczno biała. Cała, ciało, obrania, włosy. Z twarzą to samo, widziałabym jakieś rysy, jaki ma nos oczy itp. Rozpoznałabym od razu wujka, kuzyna czy kogokolwiek. Światło też. W ciemności mam dość dobrą orientację. Co dopiero jak jest półmrok i światło zapalone, wtedy to już doskonale widzę. Miałam taką sytuację ostatnio. Moja mama stała na schodach, pod światłem i doskonale widziałam szczegóły.

2. Usytuowanie postaci. Stałam tak, że widziałam schody, gdzie zaczyna się poręcz. Widziałam wtedy, że ta postać stoi na wysokości poręczy, nie tak całkiem naprzeciwko schodów, że zrobi krok i na nie wejdzie. Przypomniałam sobie, że ta ‚istota” uciekła, że tak powiem, prosto, nie tak jak po schodach, że w górę się biegnie. W domu pomyślałam nad tym jaka była jej lokalizacja i ruchy. Doszłam do wniosku, że musiałaby wbiec prosto w poręcz i przeniknąć przez taras. Przez to też, spojrzałam wtedy za taras i pod okno. Wydawało mi się wtedy, że wbiegła albo na schody, albo za schody.

3. Bezdźwięczność. Jeśli się człowiek porusza, wydaje odgłosy, chociażby tupot butów. Tu tego nie było. Nie było żadnego odgłosu. Nie słyszałam też dźwięku otwieranych i zamykanych drzwi a powiem szczerze, że ciężko jest je otworzyć bezszelestnie, są one dosyć ciężkie i hałaśliwe…i trochę skrzypiące. Zresztą jak napisałam wcześniej, babcia była pewna, że nikt nie wychodził, bo nie było o tej godzinie takiej potrzeby. Po co ktoś by miał wychodzić na dwór bez celu prawie po ciemku. Jak tam mieszkałam przez 15-16 lat nigdy nie zdarzyło się, żeby ktoś tak po prostu wychodził. Chyba, że moja mama żeby wyprowadzić psa. Jak się wyprowadziliśmy nie było takiej potrzeby bo żadnego zwierzęcia podwórkowego nie było.

Po tym jak opowiedziałam to mojej mamie, a potem ona babcia okazało się, że obydwie widziały coś podobnego. Mama jak była mała widziałam jak naprzeciwko schodów przy płocie przeszła jakaś ciemna lub biała (już nie pamiętam), postać. Moja babcia tak samo to widziała i mniej więcej w tym samym miejscu. Mama powiedziała potem, że babcia powiedziała jej, że dziadek ( mój pradziadek) powiedział mojej babcia, że po śmierci będzie pilnował tego domu. Możliwe, że to prawda. Zresztą wierzę, że mogło to być coś nie z tego świata. To już cała moja historia paranormalna meega obszerna, najobszerniejsza ze wszystkich ;D :)

Otagowane:  

Komentowanie zostało wyłączone.


  • RSS