Szybka karma ;D

Dodano 31 października 2016, w Bez kategorii, przez marsylia

Coby nie było za dużo marudzenia w postach, ogólnie na blogu postanowiłam, że opiszę tu moją historię, która to zdarzyła się na wakacjach.

Wakacje…lub weekendowy wyjazd, już dokładnie nie pamiętam. Przypomniałam sobie teraz, ale wszystko pamiętam jak przez mgłę prawdę mówiąc ;D  Spacerowałam po mieście z rodzicami, chodziliśmy po sklepach z pamiątkami. W pewny momencie przechodząc zauważyłam jak na ławce siedzi dziewczynka z dziadkiem. Nie wiem ile mogła mieć lat. Niewiele starsza ode mnie, albo w moim wieku. Jadła loda włoskiego, już jej się lekko zaczął topić. Nagle już jak byliśmy blisko ławki, ten lód spadł jej na ziemię. Zaczęła strasznie płakać, wręcz wpadła w histerie. Strasznie mnie to rozbawiło i potem przez jeszcze długi czas się z tego śmiałam. Z jednej strony z tego, ze po prostu spadł a z drugiej, z tej jej rozpaczy, w ogóle z niej. Tak dosadnie.  W każdym razie, tego samego dnia, może z parędziesiąt minut później tata kupił mi loda. Też lód włoski. Jadłam go w najlepsze, gdy nagle….nie wiem jak to się stało. Prawdopodobnie przez  to, że krzywo go trzymałam, przechylił się i upadł na ziemię. Zrobiło mi się smutno, jak tata to zauważył próbowałam zachować pokerową twarz, że mam na to wywalone czy on upadł czy nie. Długo nie wytrzymałam…najpierw lekko posmutniałam, potem zapłakałam, na końcu dostałam mega histerii. Tata mnie uspokajał, że nic się nie stało. Dokładnie nie pamiętam, czy coś mówił, że kupi drugi, ale to mało ważne :) Tak samo nie pamiętam, żeby mnie skarcił za to, że wyśmiewam kogoś innego. Prawdopodobnie tak. No w każdym razie, histeria. Pamiętam, że poszliśmy z tatą do apteki. Mama już tam była, akurat w czasie czekania na nią jadłam tego nieszczęsnego loda. I po drodze do apteki cała zapłakana, nic nie widzę, trzymam resztki rożka w ręce. Przechodząc obok jakiejś pani, pobrudziłam jej torebkę tą resztą która mi została w ręce.  Byłam na tyle mała, że ugięta ręka sięgała na wysokość jej torebki. Tata zaczął ja przepraszać nie wiem, czy była bardzo zła. W każdym razie poczułam się jeszcze gorzej. Nie dość, że lód przepadł to jeszcze zababrałam torebkę jakiejś kobiety. Teraz jak tak o tym myślę, to naprawdę za to śmieszkowanie spotkała mnie chyba surowsza kara. Karma zadziałała wtedy błyskawicznie. Pamiętam jeszcze, że wtedy pomyślałam sobie, że tak śmiałam się z tamtej dziewczyny a mi samej stało się to samo. Od tamtej pory nie śmieję się z czyjegoś nieszczęścia. Raczej ludziom współczuje. Chyba, że ktoś mi podpadnie to wtedy już nie jest tak miło. Możliwe, że w podstawówce i gimnazjum tak robiłam, chociaż nawet tego nie pamiętam….W każdym razie ta sytuacja dała mi dużo do myślenia. „Nie śmiej się dziadku z czyjegoś wypadku”(y)  Jak rozpamiętuje teraz to zdarzenie, to bardziej chce mi się śmiać z samej siebie :D

Jeśli poprzypominają mi się jeszcze jakieś inne śmieszne, smutne historie to postaram się tu je opisać. Na jutro mam zaplanowaną jedną..mroczną historie na faktach!!!

 

 

Komentowanie zostało wyłączone.


  • RSS