Internetowe dziadostwo

Dodano 30 maja 2016, w Bez kategorii, przez marsylia

Internet to  nie miejsce dla mnie. Juz nie raz było tak, że miałam czegoś nie czytać, a jednao coś mnie podkusiło. Tak specjalnie chyba, żebym potem cały dzień była w nerwach. Powoli mam dość ludzi, serio. Jak czytam co piszą to aż mi sie realnie żygać. Wszędzie wszechwiedzący ludzie, wiedza więcej na twój temat niz ty sam -.- Znalazlam dziś artykuł z piekielnych o w-f. Nie wiem co mnie podkusiło zeby przeczytać komentarze. Jak zwykle….to samo pieprzenie, ze dziewczyna która to napisała, musi być spasla i zre fast-food, tego typu komentarze. No tak, bo jak już ktoś narzeka na wf to musi siedzieć przed kompem i sie obrzezać. Ja tego nie rozumiem, gdyby nawet narzekała i nie chciała ćwiczyć na wf, to przeciez zawsze zostają zajęcia poza szkole: siłownia, bieganie, jazda na rowerze. A i z tym bieganie tez dobre jaja. Ktos musi umieć biegać, musi biegac..najlepiej codziennie po pare kilometrów. Mróz -10 czy upał 45…masz biegac, bo jak nie to jesteś leniwy. Mam alergie na wciskanie komuś na sile swojej woli. Bo ja biegam to ty tez musisz, bo jak nie to jesteś  leniwym grubasem. Ludzie…kurwa. Dla mnie w podstawówce biegi były męczarnią, tak samo jak siatkówka w gimnazjum i liceum. Nie moge długo biegac, czy nawet jechac rowerem pod gore, nie daje rady…  i to nie przez brak kondycji, ale jakąś dziwna przypadłość. Po jakims czasie dostaje zadyszki…puls mi skacze chyba do ponad 200. Nic mnie nie boli, żaden mięsień, nic. Nawet na następny dzień nie mam zakwasow. Już w podstawowce tak było, jak słyszałam słowo biegi, to zaczynalam sie trząść ze strachu. Ja sie bałam, ze coś mi sie stanię, biegnę…,biegnę  serce mi skacze, już nie mogę ledwo łapie oddech. Potem usiadlam na ławce, dotchnelam nadgarstka. Jak zazwyczaj ktos niedoswiadczony nie wyczuje pulsu, to teraz wystarczyło lekko palcem skore musnąć, już było czuc. Serio, wtedy wpadłam w panike nie wiedziałam, co sie dzieje, i co robic w razie czego. Kto mnie zna to wie, ze szczupła nie jestem….Gdybym tu skończyła, zaraz zaczęłaby sie fala hejtu i insynuacji, ze powinnam schudnac bo to przez to, ze waze kurwa 100 kg, a wazę 58.Tak jasne, ludzie bywaja tacy przewidywalni. Jak juz sie coś pisze o aktywnosci i jakichś przeciwwskazaniach, to lepiej i napisać coś więcej o sobie, zeby ludzie cie nie zjedli. Chyba, ze komuś to nie przeszkadza. Moja mama ma ten sam problem, chociaz ona jest szczupła, od zawsze była.  I tez trochę pobiegnie, coś zrobi i ma zadyszkę jak pies.  No i co…mam puls 200 już ledwo daje radę i mam do upadłego biec ?? Aż nie padne i wyzione ducha ?? Jutro idę na badanie i zobaczymy co sie dzieje. Pani doktor powiedziała, ze to prawdopodobnie przez tarczyce. I faktycznie coś może w tym być. Czytałam o tym i mmm typowe objawy niedoczynnosci. Wśród objawów, tez o tym jest, proszę bardzo żeby nie było, ze sobie ubzdurałam:   „Głównym czynnikiem pogarszającym wydolność fizyczną w niedoczynności tarczycy wydaje się być upośledzenie czynności układu krążenia w skutek zwolnienia czynności serca i zmniejszenia jego kurczliwość” No i faktycznie, bo serce mi nie wyrabia.  Trochę to męczące bo chce spokojnie jechać a ciagle jest to samo. I tu jest przyklad, ze to nie zawsze jest lenistwo. Przez to malo sie ruszam a i tak jakoś nie tyje. Dziwne nie ? I nie, nie da sie tego „wybiegac”. Mam większośc czasu wolnego. Często nie ma mnie w domu, ale jak jestem to muszę zawsze na coś trafić, co mnie zdenerwuje a potem chodzę caly dzień  wnerwiony jak osa.   Haha, ale jaka ulga, tak sie wygadać… rozpisac raczej :))) W sumie po co sie denerwowac, ludzie są jacy są. Do niektorych nic nie dotrze

 

Komentowanie zostało wyłączone.


  • RSS